W każdym pakiecie

Wirtualny znicz
na odległość

Zapalenie znicza to najprostszy gest pamięci, jaki znamy — i jedyny, który nie wymaga słów. Na stronie pamięci składa się go jednym kliknięciem: bez konta, bez aplikacji, bez opłaty. Płomień dołącza do pozostałych, a rodzina widzi, ile osób tego dnia pamiętało o bliskiej osobie.

Zapalona biała świeca na kamiennym postumencie wśród drobnych białych kwiatów o zmierzchu

Światło zapalone za kogoś — gest, który na stronie pamięci wykonuje się jednym kliknięciem.

Jak to działa

Jedno kliknięcie,
bez formularza

(01) Otwierasz stronę pamięci

Z linku przysłanego przez rodzinę, z wyszukiwarki albo po zeskanowaniu kodu QR przy grobie. Strona otwiera się w zwykłej przeglądarce telefonu — nie trzeba niczego instalować ani zakładać.

(02) Klikasz „Zapal wirtualny znicz”

Bez rejestracji i bez formularza: nie podajesz imienia, adresu e-mail ani numeru telefonu. Przycisk od razu zmienia się w potwierdzenie, że znicz się pali.

(03) Licznik rośnie o jeden

Obok przycisku stoi liczba wszystkich zniczy zapalonych dla tej osoby. Rodzina nie dostaje listy nazwisk — widzi, ilu ludzi pamiętało.

Znicz zapalisz na każdej stronie pamięci — także wtedy, gdy trafisz na nią z tabliczki z kodem QR na nagrobku.

Strona pamięci na telefonie z żółtym przyciskiem „Zapal wirtualny znicz” i licznikiem zapalonych zniczy

Przykładowa strona pamięci na telefonie — przycisk znicza z licznikiem stoi tuż pod portretem.

Dlaczego światło

Nie zamiast znicza
na grobie

W Polsce światło jest podstawowym językiem pamięci: pierwszego listopada cmentarze świecą od zmierzchu, a płomień zostawia się nawet tam, gdzie nie zostawia się kwiatów. Wirtualny znicz niczego z tego nie zastępuje. Jest sposobem, żeby złożyć ten sam gest wtedy, kiedy stanięcie przy grobie jest niemożliwe.

Znicz na cmentarzu

Zapala się go w konkretnym miejscu i w konkretny dzień, a jego światło widać z drugiego końca alei. Tego doświadczenia nie da się przenieść na ekran i nie udajemy, że jest inaczej. Jeśli możesz pojechać — pojedź.

Znicz na stronie pamięci

Zapalisz go z Londynu, ze szpitalnego łóżka albo o trzeciej w nocy, kiedy wspomnienie przychodzi samo. Dla rodziny jest znakiem, że ktoś pamiętał — również ktoś, kto pierwszego listopada nie miał jak dojechać.

Dla kogo

Wirtualne znicze
są w każdym pakiecie

To jedna z czterech funkcji, które działają nawet w bezpłatnym pakiecie Start — obok kondolencji, galerii i osi czasu. Nie ma limitu zapaleń ani opłaty za sam gest: koszt ponosi rodzina, zakładając stronę, a odwiedzający nie płacą nigdy.

Start

bezpłatnie

✓ Wirtualne znicze bez limitu

Standard

59 zł jednorazowo

✓ Wirtualne znicze bez limitu

Premium

129 zł jednorazowo

✓ Wirtualne znicze bez limitu

Najczęstsze pytania

Czy zapalenie wirtualnego znicza jest płatne?
Nie. Odwiedzający nie płaci nigdy i nie musi zakładać konta — wystarczy otworzyć stronę pamięci i kliknąć. Sama funkcja działa we wszystkich pakietach, także w bezpłatnym pakiecie Start, i nie ma limitu zapaleń. Płatny jest wyłącznie pakiet, w którym rodzina zakłada stronę — kwoty znajdziesz w cenniku.
Czy przy zniczu widać moje imię?
Nie. Znicz zapala się jednym kliknięciem i jest anonimowy — strona liczy płomienie, nie podpisy. Jeśli chcesz, żeby rodzina wiedziała, kto pamiętał, i zostawić kilka zdań od siebie, służą do tego kondolencje online: tam podajesz imię i treść wpisu. Wiele osób robi jedno i drugie — zapala znicz i zostawia wpis.
Jak długo pali się wirtualny znicz?
Nie ma zegara ani wygasania. Raz zapalony znicz zostaje policzony i widoczny na stronie pamięci, więc licznik pokazuje wszystkie płomienie zapalone dla tej osoby — te z Wszystkich Świętych, z rocznic i ze zwykłych dni. To odwrotność znicza na płycie, który gaśnie po kilku dobach.
Kiedy najczęściej zapala się wirtualne znicze?
Najwięcej płomieni przybywa wokół Wszystkich Świętych i Zaduszek oraz w rocznice śmierci i urodziny — czyli wtedy, kiedy tradycyjnie idzie się na cmentarz. Strona pamięci jest jednak otwarta codziennie, więc znicz można zapalić także w zwykły wtorek, kiedy wspomnienie przychodzi samo. O tym, skąd wziął się ten zwyczaj, piszemy w artykule Polskie tradycje pamięci o zmarłych.